środa, 27 maja 2015

świat zza krat...

taka sytuacja...
 
 Opowiem Wam historię, która zdarzyła się dwa lata temu i w rezultacie tej historii grozi mi  kara zastępcza w wymiarze kilku dni aresztu.
Pamiętam to dokładnie około godziny 8 rano, Patryk po pierwszej inhalacji i drenażu, chwilka odpoczynku i pierwsza dawka antybiotyku wziewnego- colistyny już była w nebulizatorze.
Po chwili, pojawił się kaszel a po inhalacji odkrztuszenie wydzieliny i krew na chusteczce. Oczywiście ja matka panikara, wsadziłam Patryka do samochodu, młodsze zawiozłam do babci i biegiem do szpitala. Po godzinie byłam już na miejscu, podczas drogi incydent powtórzył się jeszcze raz. Zajechaliśmy na miejsce Patryk przestraszony, ja myśląca o najgorszym, szukam miejsca gdzie można by było zaparkować.
Jak to pod Instytutem Matki i Dziecka nie ma miejsca, w panice myślę trudno szkoda kasy ale wjeżdżam na parking szpitalny, ale i tam miejsca nie było. Wyjechałam na ulicę, obejrzałam się do tyłu, Patryk siedzi i płacze ze strachu. Wjechałam na chodnik i zaparkowałam, biegiem polecieliśmy na izbę przyjęć.
Po wszystkich badaniach okazało się, że tak zareagował młody na antybiotyk, którego brać nie może, na szczęście nie było to nic co ciągnęło by za sobą duże pogorszenie.
Dostał leki na krwawienie i mieliśmy z uspokojonymi nerwami wrócić do domu.
Ale nic z tego....
Jak wróciliśmy do auta, na szybie był mandat za złe parkowanie wystawiony przez straż miejską w Warszawie. Nie mówię, że dobrze zaparkowałam, ale byli inni kierowcy którzy stali na tym samym chodniku i mandatów nie mieli.
 
A historia kończy się tak...
W tamtym tygodniu dostałam wezwanie na rozprawę, na celu której będę miała karę grzywny zastąpioną kara zastępczą czyli wyliczą mi dni aresztu.
Nie myślałam że będę "siedzieć" no cóż wszystko jest dla ludzi.
Zadzwoniłam i opowiedziałam o tym wszystkim, Pani przez telefon w sądzie rejonowym, a ona stwierdziła, że mogę wpłacić wysokość kary(uwaga mandat opiewał na 100zł) 380zł jutro w kasie Sądu Rejonowego, uchroni mnie od kary zastępczej którą jest areszt.
Wiecie co dziś rano kupiłam leki dla Patryka za 1870zł i nie mam wolnej kasy, ale przestraszył mnie fakt, że mogę tak skończyć i co wtedy stanie się z dzieciakami. Zadzwoniłam do PROVIDENTA i wzięłam te 400zł, spłacę prawie 700zł,jutro wpłacę ze łzami w oczach i żalem w sercu, ale za winy zawszę jest kara i morał:

UWAŻAJCIE NA STRAŻ MIEJSKĄ, ŻYCIE DZIECKA NIE JEST NAJWAŻNIEJSZE !!!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz